Biorezonans i więcej o boreliozie

Dziś napiszę o pewnej metodzie leczenia która u mnie się sprawdza ale przez wielu jest uważana za pseudomedycynę lub nawet szarlataństwo.

Mowa o biorezonansie. Wiem że większość ludzi jest sceptycznie do tego nastawiona, ja też się wachałam na początku ale że borelioza to straszna choroba, to nie miałam już nic do stracenia. Efekty są 🙂 więc chce napisać coś o tym. Może ktoś się zdecyduje i mu pomoże.

Zacznę od tego że lekarz medycyny konwencjonalnej mnie posłał na badanie biorezonansem, widząc wszystkie moje dolegliwości i problemy. Także są lekarze którzy mają otwarty umysł, i za to dzięki Bogu!  Na badaniu które robiłam zeszłej wiosny, wyszła mi borelioza (o mojej boreliozie tu), a oprócz tego dużo innych pasożytów, i koinfekcja – bartonella. Potem boreliozę potwierdziłam jeszcze badaniem zwykłym – z krwi – zrobiłam test LTT i mi też wyszła. Ale to było parę miesięcy później.

Na czym biorezonans polega można sobie poczytać w necie, razem z falą hejtu i wyśmiewania. Ale są też i głosy ludzi którym to pomaga. Generalnie polega to na leczeniu elektrycznymi prądami lub prądami magnetycznymi. Człowiek się podłącza do takiej małej lub większej maszyny, bierze diody do obydwu rąk i siedzi – godzinę, dwie lub nawet trzy i czeka na rezultaty. Takie sesje trzeba powtórzyć wielokrotnie. Borelioza np leczy się przez wiele miesięcy, w szczególności jeśli jest to przewlekła „stara” choroba, tak jak u mnie.

Zaczełam się leczyć z pasożytów biorezonansem magnetycznym. Leczyłam lamblie, glistę ludzką oraz malarię. Jeśli chodzi o malarię od razu poczułam poprawę. Całą zeszłą wiosnę potwornie się w nocy pociłam, nie każdej nocy ale co jakiś czas. Często miałam obniżoną temperaturę ciała – tzw odwrócona gorączka, bo człowiek czuję się jakby miał gorączke. Nie zdziwiło mnie więc jak mi w biorezonansie wyszła malaria. W trakcie leczenie (miałam około 10 „sesji” po 3 godziny) było mi potwornie zimno, zalewał mnie też zimny pot. Po zakończeniu tego leczenia te objawy (poty nocne, niska temperatura ciała) przeszły mi jak ręką odjął.

Można się zapytać, skąd u osoby 30-sto paro letniej tyle chorób? Malaria? itd. Ja jeździłam po krajach tropikalnych z jakieś 10 lat temu, i nie dziwię się że złapałam malarię. Ale ogólnie rzecz biorąc, to okropność boreliozy polega właśnie na tym, że otwiera wrota to innych chorób. Borelioza tak osłabia organizm i odporność, że wszystkie dziadostwa się przyplątują. Raczej nie ma osoby która by chorowała na boreliozę, nie mając przy okazji wielu innych pasożytów.

Jesienią 2016 zaczełam leczenie boreliozy biorezonansem, po uprzednim potwierdzeniem tego badaniami krwi. Stwierdziłam że z racji tego że leczenie jest tak długie, chce mieć pewność że na pewno mam boreliozę. W tym wypadku przeszłam do innego ośrodka (nie tego w którym leczyłam lamblie i malarię), z racji tego że bym finansowo nie podołała w tym warszawskim ośrodku biorezonansu. Znalazłam inne miejsce które specializuje się w leczeniu boreliozy w innym mieście, i pożyczyłam zapper – czyli maszynę do biorezonansu, tym razem z elektrycznymi prądami, i zaczełam ją stosować. Stosowałam 4 miesiące, kilka razy w tygodniu, po kilka godzin. Na razie mam przerwę ale możliwe że jeszcze do zappera wrócę.

Wyniki mi się poprawiły, samopoczucie też. Nie ma jeszcze rewelacji ale jest lepiej. Teraz dalej się leczę ziołami, olejkami i suplementami. W trakcie leczenia czułam się momentami bardzo źle, jak krętki były zabijane, i toksyny się wyzwalały. Drugi olbrzymi minus używania zappera to czas. Trzeba mieć czas i cierpliwość. Ja momentami już szalałam, mąż też. Te 4 miesiące mocno się nam dały we znaki.

W trakcie leczenia biorezonansem brałam też mnóstwo suplementów i nadal biorę ale o tym innym razem.

Także borelioza miewa się gorzej ( a ja lepiej;) ale jeszcze do końca wyleczona nie jest.

Natomiast jeśli chodzi o biorezonans to według mnie jest to jedyna skuteczna metoda na zabicie krętków boreliozy. No może jeszcze olejkoterapia i ew fitoterapia może dać podobne efekty. Krętki mają to do siebie że się maskują, zmieniają formę, uodparniają się na antybiotyki, i tylko prądy i zioła moga do nich dotrzeć, i dojść do bariery krew-mózg.

 

Na dole link do wywiadu na temat biorezonansu. Zdjęcie z internetu przykładowego zappera. Mój trochę inaczej wygląda.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Categories: Zdrowie