Niekorzystne wiatry trzeba przeczekać

Ostatnio dużo się dzieje w moim życiu niekoniecznie dobrego. Wieją trochę niekorzystne wiatry. Niekończące się problemy zdrowotne, czekanie na różne decyzje na które się nie ma wpływu, inne problemy… Jak wytrzymać sytuacje na które nie mam wpływu lub mały wpływ i nie oszaleć?

Mam trochę sposobów na to żeby znaleźć radość w życiu nawet jak jest trudno. Pisałam już o tym np tu  i tu

Pory roków się zmieniają, ja też. Korzystam z moich własnych rad i dochodzą nowe 🙂

Jeśli chodzi o zdrowie to mnie już raczej mało co może zaskoczyć. Tyle kłopotów zdrowotnych i zaczytywania się informacjami żeby z nich wyjść, co mam przez te ostatnie parę lat, wystarczy na całe życie. Pozytywna strona tego jest taka że zrobiłam się oczytana i wiem co wkładam w siebie i jaki to ma na mnie wpływ. Mogę udzielić innym rady jeśli są nią zainteresowani i alternatywna medycyna stała się moją pasją.  Moje najnowsze odkrycie to biorezonans który mnie wyleczył z malarii i chlorella pyrenoidosa która fenomenalnie mnie oczyściła. Znalezienie jakiegoś sposobu na wyleczenie się, bodajże z jednego problemu, daje radość.

Niektórzy może się dołują czytając o ludziach którzy mają lepiej, są zdrowsi etc ale mnie to inspiruje. Inspiruje do tego żeby walczyć o siebie, o radość. Daje mi pozytywny zastrzyk energii 🙂

Jak tylko jest siła, bo nie zawsze, często jej nie ma – organizacja swojego życia. Np ostatnio zabrałam się za moją szafę ubraniową. Od ostatnich porządków w szafie minęły 3 lata. Trochę ubrań doszło, trochę się zużyło lub opatrzyło.W przypływie energii i skreślając punkt na mojej liście do zrobienia, zabrałam się za przeglądanie szafy ubraniowej. Rezultat jest taki że czuję się lekko, wiem w co się ubrać, mam pomysł na nowe zestawy, krótką listę rzeczy do kupienia (na przyszłość) i 1 worek rzeczy do oddania potrzebującym. Od razu się dużo lepiej i lżej czuję – ubierając się ładnie, mając porządek i ład.

Zainspirowało mnie trochę wpisów u nadine lu  która pisze o swoim ogarniania szafy i o syndromie tymczasowości. Capsule wardrobe nie będę miała bo mam dużo pięknych ubrań, ale mogę mieć to co lubię i co mi dodaje urody zamiast odbierać. Natomiast wpis o syndromie tymczasowości po raz kolejny mnie utwierdził w tym że trzeba w każdej sytuacji dbać o to żeby się dobrze ze sobą czuć, w swoich ubraniach, mieszkaniu, nawet gdyby wszystko się waliło lub trwało się w jakiejś sytuacji która może lada chwila się zmienić. W takich sytuacjach też trzeba dbać o siebie, o dom, o to jak się człowiek czuje.

W związku z tym zrobiłam np też porządki w szafie „różności”. Oprócz tego kupiłam sobie dobre serum do twarzy. Jak już kupuję krem na noc, to pomyślałam sobie że może zamiast tego dobre serum do twarzy. Lat raczej przybywa a nie ubywa 😉 Małe gesty które wprowadzają ład, radość i elegancje w życiu, poprawiają jakość tego życia i nie pozwalają na bylejakość.

Mam talent to celebrowania życia, tak mi się zdaje 🙂 Kocham spędzać czas z moim mężem lub bliskimi koleżankami. Otwieramy wino do fajnego obiadu który sami zrobiliśmy. Idziemy na naturalne lody na mieście. Przytulamy się i drzemiemy nad jeziorem.  Robimy małe wypady, grillujemy. Idziemy do kina. A że rzadko się spotykam z koleżankami z powodu braku czasu i siły, to za każdym razem bardzo się cieszę. Kawiarnia, rozmowy, spacery.

Kocham piękne zapachy! Wprawiają mnie w dobry nastrój, uspokajają, dodają endorfin. Teraz w lecie jest to zapach mokrych jagód, lasu. Obłędny zapach własnoręcznie gotowanego dżemu z dzikich czereśni, niedługo zapach jabłek. Cynamon w olbrzymich ilościach. Dzikie róże na krzaku. Każda pora roku ma swoje cudowne zapachy.

Ostatnio czytam Stary Testament. Polecam na melancholię i zmagania. Ile ci wszyscy ludzie mieli problemów. Nic im często nie wychodziło przez bardzo długi czas. Pomimo tego nie poddawali się i trwali.

Trwać w trudnościach i czuć szczęście to jest sztuka której się uczę tej wiosny i lata.

 

Categories: Lifestyle, Zdrowie