Co jem

Dużo piszę o zdrowiu ale jeszcze nie pisałam jak się odżywiam żeby to zdrowie polepszyć i utrzymać.

Przeszłam długą drogę z jedzeniem, przez ostatnie parę lat. Poczynając od jedzenia jak „większość” ludzi, a kończąc teraz na diecie którą aktualnie stosuje. Nie mam takiego problemu że tyje, raczej chudnę (przynajmniej przez ostatnie kilka lat z powodu nadczynności tarczycy, i przepuszczalnych jelit) więc nie miałam motywacji żeby jeść zdrowo bo i tak nie tyłam.

Ale odkrycie chorej tarczycy, grzybów, pasożytów, alergii pokarmowych, skórnych problemów itd sprawiło że musiałam coś zmienić. Nietolerancje zrobiłam robiąc jeden z tych drogich testów typu food detective. Niektórzy twierdzą że te testy są kłamliwe ale JA widzę poprawę przede wszystkim skóry i jelit jak odstawiłam krowie mleko na które mi wyszła najgorsza nietolerancja.

Byłam natomiast w złej pozycji bo miałam mnóstwo sprzecznych informacji: mająć nadczynność tarczycy powinnam jeść mnóstwo nabiału, bo mi się wapno wypłukuje z kości. Z koleji skórne problemy przypuszczalnie z nadmiaru krowiego mleka pod róznymi postaciami. Przy pasożytach nie powinno się jeść słodyczy ale z koleji miałam potworne zapotrzebowanie na energię. Jeden naturopata twierdził żeby jeść mnóstwo dobrego mięsa, inny lekarz że kasza nie jest dobra. Można było oszaleć!

Teraz jak na to wszystko patrzę wydaje mi się to dość proste. Ale zajęło mi dużo czasu żeby jedzenie jako tako ogarnąć i była potrzebna pomoc blogów, dietetyka, lekarzy i artykułów. I do końca proste nie jest.

Jadam dużo i często. Mam przyspieszony spalanie więc muszę cały czas uzupelniać energię. Sprawdzam po czym dobrze się czuję, i próbą błędów doszłam do poniższego. Nadal się uczę, więc nie twierdzę że tak zawsze będę jadać.

Generalnie nie jadam krowiego mleka pod żadną postacią. Zdarza się czasem w cieście, lub czasem jako śmietana dodana do potrawy. Ale rzadko i zastępuje to mlekiem roślinny, i jogurtami i serami z koziego mleka.

Jadam dobrej jakości mięsa, zdarzają się wątróbki z indyka. Jem dużo owoców i ostatnio w końcu dużo jarzyn. Owoców niby nie miałam jeść mająć grzyby i pasożyty ale się tego nie trzymałam i teraz jak w większości wszystko jest wybite i wyleczony, to widzę że mi bardzo służą owoce.

Jem dużo czosnku i cebuli i jajek też, pomimo że pokazywało mi nietolerancje pokarmować na jajka. Ale się tym nie sugeruje i na dobre mi to wychodzi.

Jadam dużo kasz, szczególnie na śniadania- jaglaną i owsianą. Owsianą jadą ew z mlekiem roślinnym, dużą ilością cynamonu, czasami z żurawiną lub rodzynkami i koniecznie z tartym imbirem. Tak samo z „jaglanką”. Ostatnio zrobiłam sobie 3 dniowy post w którym jadałam tylko kaszę jaglaną. O tym dlaczego warto co jakiś czas zrobić taki post można przeczytać Tutaj

Od jakiegoś czasu pije regularnie zdrowe koktajle jako przekaskę. W takim koktajlu może być np mleko owsiane, cynamon, kardamon, banan, trochę daktyli, ew troszkę kefiru. Kocham daktyle, figi, miód.

Regularnie jadam rosół. TU np można przeczytać o wspaniałych właściwościach rosołu. Jem też zupy jarzynowe, soczewicowe. Jem sałatki warzywne, dużo fasoli, bobu, kapusty.

Co nadal jadam a raczej nie powinnam to chleb. Staram się jeść tylko z mąki razowej lub żytnej ale zdarza się pszenna.

Zdarza się też często ciasto, czasem czekolada, jakieś inne słodycze. Najlepiej byłoby oczywiście tego nie jeść, ale nie umiem. Jem dużo mniej niż dawniej, i co jakiś czas robię sobie przerwę od słodyczy ale ciasto lub ciastka muszą być kilka razy w tygodniu.

Nie pijam prawie kawy, a jeśli pijam to arabską z kardamonen i łyżeczką oleju kokosowego do tego. Pycha!

Pijam też olej lniany budwigowy i wyciśnięty sok z cytryn.

Momentami strasznie mi brakuje twarogu, śmietany. Wtedy rzucam się jak wariat i zjem trochę białego sera, jogurtu. Lubię kozie wyroby ale nie mogą zastąpić smaku do którego jestem przyzwyczajona od małego.

kozijogurt.jpg

Nadal też kocham cukier i cały czas mi go za mało. Nie jest lekko 😉 Ale ogólnie widzę poprawę w zdrowiu i to mnie cieszy. Gdybym tylko mogła jeszcze więcej przytyć byłabym zadowolona.

 

W następnym wpisie podam przykładowe menu jednego dnia.

ps. Na zdjęciu u góry zawieruszyły się różyczki od ukochanego z okazji dnia Kobiet 🙂

Categories: Lifestyle, Zdrowie

  • Też musiałam swoją, nota bene całkiem zdrową, dietę zmodyfikować. Odstawienie glutenu czyni cuda! I nie dlatego, że jest na to moda, ale jak się okazuje w praktyce, dużo osób po prostu ma jego nietolerancję! Nadczynność jest stosunkowo rzadka. Upewnij się, czy nie masz przypadkiem Hashimoto.

  • Hashimoto nie, ale gravesa-basedowa. Teraz jest w remisji ale cały czas muszę uważać na stres i dietę.

  • Córa Sławy

    Twoje odżywianie jest trochę podobne do mojego. Piję ten sam olej lniany (uwielbiam na świeży żytni chlebek i na to miód), jaglankę właśnie zjadłam na śniadanie i też mam chorą tarczycę-niedoczynność, ale jest w normie i to głównie za sprawą leków, więc jedyne diety, jakie sobie wprowadzam są związane z moim trądzikiem. Piszesz, że miałaś test food detective-zastanawiam się nad przeprowadzeniem go, oczywiście w celu wykrycia potencjalnych nietolerancji, które mogą mi szkodzić na cerę (mleko krowie juz wiem że mi szkodzi). Byłabym Ci bardzo wdzięczna, gdybyś napisała mi co sądzisz o tym teście i czy warto go przeprowadzać, czy jest dokładny, bo kosztuje sporo i cena jest na razie jedynym moim hamulcem.

    • Córa Sławy – test jest drogi, też się długo wachałam. Wielu ludzi twierdzi że te testy nie do końca pokazuje faktyczny stan organizmu. Uważam że test jest dokładny ale trzeba samemu podejść do tego ze zdrowym rozsądkiem. Mi np wyszła mała nietolerancja (jest gradacj od 1-3, gdzie 1 to mało, a 3 to dużo) na czosnek i cebulę. Dla mnie to absurd. Sądze raczej że tak pokazywało bo przed robieniem testu jadłam ogromne ilości czonsku i cebuli, i nadal jem. Czuję się po niej świetnie. Ja wyeliminowałam na początek tylko to co miałam odznaczone jako największa nietolerancja. Resztą – a na pewno nie 1 się nie przejmuje. Czasem uważam na nr 2.