Dlaczego medycyna konwencjonalna jest do bani

Medycyna konwencjonalna jest kompletnie do bani. Mało tego, nie dość że nie leczy to jeszcze pogarsza choroby! Jedyne do czego się nadaje to do nagłych wypadków i operacji. Bardzo prawdopodobne że bliska mi osoba byłaby na wózku inwalidzkim gdyby nie poważna operacja kręgosłupa. Ale cała reszta; przychodnie, lekarze pierwszego kontaktu, tabletki, antybiotyki itd to równia pochyła. Chcesz stracić zdrowie, proszę bardzo lataj bo lekarzach, łykaj tabletki aż w końcu wycieńczony będziesz się zastanawiał czemu się czujesz coraz gorzej.

Wiem o czym mówię. Sama latam latałam po lekarzach aż do znudzenia. Choruję na chroniczne zapalenie zatok, mam alergię na powiew powietrza (!), a w ostatnich latach przypłątały się drożdzaki jelita, robaki itp. Pełen wypas. Odporność na poziomie zero. Przekreśliłam chroniczne by chyba jednak nie ma choroby który byłaby nieuleczalna. Powoli to widzę.

Nie powiem że mi troszkę nie pomogli. Bo pomogli – miałam (oczywiście prywatnie) robioną koncho-plastykę nosa która trochę mi udrażniła przegrody nosowe. Jak ktoś nie wiem co to koncho plastyka to już mówię: jest to wypalanie błon śluzowych w nosie. Okropnie bolało ale potem była mała poprawa.

Ale jak można kogoś faszerować coraz to nowymi antybiotykami, nie zastanowiwszy się w ogóle co leży u podstawy? Jak można nie zastanowić się nad dietą? Nad ilością witamin i minerałów w organizmie? Nad całością? Smutna prawda to taka, że każdy lekarz leczy swój mały kawałeczek ciała i w ogóle nie patrzy na resztę. I tak otolaryngolog mnie odsyłał do immunologa, a immunolog do gastroenterologa a i tak ostatecznie wszyscy chcieli mnie faszerować chemią. Tylko immunolog próbowała z grasicą ale co mi grasica pomoże jak w organizmie jest spustoszenie. I tak mi wykończyli żołądek i jelita, także teraz cierpię na niedowagę i muszę uważać na wszystko co jem.

Musiałam dojść do 44 kg żeby się w końcu obudzić, pójść po rozum do głowy i rzucić w cholerę te wszystkie sterydy wpsikiwane do nosa, tabletki i tak dalej. Teraz się odgrzybiam, odrobaczam i generalnie zmieniłam dietę 🙂 Od 3 miesięcy nie miałam zapalenia zatok, sukces! Ale wiem że jeszcze dużo przede mną.

O tym jak się teraz leczę w kolejnych wpisach.

Jakie Wy macie doświadczenia?

 

Categories: Zdrowie

  • Pisz pisz i jeszcze raz pisz więcej! NA pewno wielu to pomoże, bo nie każdy zdaje sobie że to co ma nam pomóc na dłuższa metę tak naprawdę nam szkodzi.
    jesli chodzi o mnie to mam może niekoniecznie coś poważnego a jest to niedoczynność tarczycy co równa się braniu leków do końca życia. Chciałabym z tego jakoś wybrnąć naturalnymi środkami, jak na razie staram się szukać czegoś na ten temat, pozdrawiam 🙂

    • Będę pisać. Dziękuje za miły komentarz 🙂
      Myślę że dla każdego jego własna choroba jest bardzo uciążliwa, jakakolwiek by była. Tarczycę też się da wyleczyć, nie ma chorób nieuleczalnych!

  • Czyżby medycyna alternatywna? 😉

  • Ja trądzik sama sobie wyleczyłam. Odstawiłam gluten. Dermatolog przepisywała mi antybiotyki nie robiąc nawet badań. Przepisywała je po jednym rzuceniu okiem na mnie…

    • No i właśnie tak jest 🙁 Fajnie że Ci się udało wyleczyć trądzik!

      • oooj, a jak ja się cieszę! Jeszcze trochę blizn zostało, ale też nad tym pracuję 🙂

  • Temat mnie interesuje, także będę śledzić.
    Kiedyś przeczytałam odnośnie pielęgnacji domu, ale o ciele można podobnie powiedzieć: boicie się bakterii, a chemii się nie boicie?
    Tylko przy medycynie naturalnej ja mam zawsze problem z oceną wiarygodności informacji.

    • admin

      🙂 Trzeba trafić na kogoś dobrego!