Chcę żyć

Tak sobie siedzę i myślę i czasu często tracę na to żeby się źle czuć, nie robić tego co chcę, siedzieć wypompowana i jak wstanę nadal być pompowana bo przecież takie siedzenie i tak mi nie da energii czy radości..

Poprzedni rok był rokiem próbowania nowych rzeczy, zastanawiania się, dostosowywania do nowej sytuacji, przeobrażania się. Większość roku była bardzo radosna ale jesień mnie wypompowała z powodu nowej pracy, braku czasu. Wpadałam momentami w amok, brak snu mnie doprowadzał to wariactwa, i były dni kiedy było mi bardzo smutno ale nic nie robiłam żeby to zmienić. Ten rok chcę wziąć wszystko co mi się podobało w poprzednim roku i żyć tym pełnym sercem pomimo braku czasu czy zmęczenia. Co nie znaczy że chcę wypełniać dni obowiązkami czy masą aktywności, NIE, w tym roku chce robić dużo więcej z tego, co mi sprawia radość i napełnia spokojem.

I tak zeszłej soboty wzięłam się za trening pilates w domu.
A w czwartek wyszłam wcześniej z domu do pracy żeby zrobić sobie frajdę i kupić po drodze chai latte z mlekiem sojowym. Popijałam ją z ogromnym zadowoleniem.
Inny dzień znowuż nie obejrzałam serialu (skądinąd wartościowego ale nadal serialu – fajny serial-druga pozycja) wieczorem ale zrobiłam sobie kąpiel i pisałam w pamiętniku.
A kiedy indziej czytałam Biblię która jest księgą mądrości.

Wróciłam do regularnego olejowania włosów – kończę olejek Amla, można kupić np tutaj, co bardzo dobrze na nie wpływa i pójdę na balet dla dorosłych który w zeszłym roku raz spróbowałam i obiecałam sobie żeby chociaż przez miesiąc potrenować.
I owoce i jarzyny kupione żeby robić dobre zdrowe koktajle. Żyć nie umierać! I wstaje z sofy, a jak jestem zmęczona to idę się położyć na łóżku i czytam albo drzemię jak się uda.

I dalej wyłączam komórkę wieczorami lub w weekendy jak tylko mam taką możliwość, nieważne że spotyka to się z niezrozumieniem, złością lub podśmiewaniem ze mnie. Kto nie umie tego zrozumieć niech spada gdzie pieprz rośnie 😉 Na serio!  Jak tylko za bardzo jestem „podłączona” robię się nerwowa, zła i gorzej śpię. To proste.

Nie chce tracić czasu na złe samopoczucie. Te wszystkie fajnie rzeczy, robiłam w mniejszym lub większym stopniu, w zeszłym roku też, ale był moment że zapomniałam albo nie umiałam sobie przypomnieć że to mi daje radość. Niechciana ilość godzin w pracy mnie przygniotła i wysyła wszelką radość i energię. Czułam się jakbym próbowała iść przez smołę. Nie chcę już więcej zapominać. Chcę się cieszyć 🙂 pomimo różnych smutków. I będę sobie sprawiać przyjemności 🙂radość.jpg

 

 

Wpis o podobnej tematyce: Nie można się poddawać!

 

Zdjęcie mojego autorstwa. Wszelkie prawa zastrzeżone

Categories: Inne, Lifestyle