5 minusów mieszkania w Szwecji

Ostatnim razem było o plusach  więc  od razu przechodzimy do minusów. Przyznam że zaraz po zamieszczeniu ostatniego wpisu od razu mi przyszły do głowy kolejne plusy. Chyba jednak jest ich więcej niż minusów 🙂

1. Brak indywidualizmu. Niestety Szwedzi to stadny naród. Nikt się nie wychyla, nikt nie ma własnego, innego zdania. Przejdź się ulicą Sztokholmu a tam wszystkie dziewczyny w tym samym przedziale wiekowym są tak samo ubrane.
Nie mówiąc o poglądach.  Wyłamywanie się nie jest mile widziane. Ja dostawałam szału tam mieszkając, i często na złość mówiłam coś szokującego.

2. Ateizm. Rozpowszechniony, wszędzie obecny. Mało kościołów, w kościele mało ludzi, brak zrozumienia podstawowych spraw związanych z religią. Czułam się wyobcowana.

3. Brak dżentelmenów. Nikt nie przytrzymuje drzwi, nie przepuszcza, nie uśmiecha się. Chociaż w Polsce też jest coraz gorzej. Kilka dni temu szłam główną ulicą stolicy, trzymałam komórkę w ręce. Szedł mężczyzna naprzeciw i tak mnie potrącił że telefon mi wypadł z ręki, a ja sama się zatoczyłam. Nawet się nie odwrócił, nie przeprosił..

4. Ciągła wilgoć w powietrzu. Wiem, mała głupia rzecz. Ale dla moich chorowitych zatok, bardzo dająca się we znaki.

5.  Lizanie tyłka. Trochę powiązane z brakiem indywidualizmu. Taaak, budowanie kolejnych meczetów jest super. Ktoś chce żyć z 3 facetami, dwoma kobiety i jeszcze adoptować dzieci (wszystko naraz) – super! Wszystko jest super. Taak.

Macie własne doświadczenia? podzielcie się! Komentarze mile widziane.

 

zdjęcie z internetu – nie roszczę sobie do niego żadnego prawa

Categories: Lifestyle, Świat